Strona:Na Dzień Trzeci Maia Roku 1792.djvu/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie kładąc krwawych łupów przed oblicze Twoie,
Więcey Ci nieſie w ſławie nabytey przez znoie.

Wspoł-Styrnik, spolne cele maiący na względzie,
Co na chwilę zawieſił Gradywa narzędzie,
A idąc wſkazanemi od swych Przodkow ślady,
Przenioſl ſię do publiczney o Oyczyznie rady,
Zwiaſtuie Ci ó rószczce, ku ozdobie ſkroni,
Nieſioney od cnotliwych Mieszkańcow Pogoni;

Dla uwiecznienia w dzieiach nieznanego Dzieła,
Wdzięczność dzień z pośrzod rzędu w Rocznikach cofneła,
By Kray, ſwobod Epokę licząc od Uſtawy,
Wiełbił Twe nieoddzielnie y Imię y Sprawy.
O! gdyby głoſem ludu ſkłonion Władzca świata
Powierzył mu Twoiego życia kres y lata,
KROLU! nie pochylony czaſem y ſiwizną,
Wiekowałbyś z tą, którą zbawiłeś, Oyczyzną.
W niecierpiącey obłudy y fałſzu, Swiątyni
Teć oświadczenia Narod w Naczelnikach czyni.

Ten Narod, który długo przez woli tłomacze
Nioſł przed Ciebie ięk ſierot y niewolnych płacze;
Którego część niesforna, z chciwych Mocarstw zyſkiem,
Płaciła własną całość powszechnym uciſkiem;
Któremu Prawa, obca narzucała rada,
Dziś Ci KROLU przed Bogiem hołd wdzięczności ſkłada,
A podzielaiąc z Tobą wzaiemne zaszczyty,
Co do Praw ſwoich, wolny, co do ſerc, podbity,
Już iednogłośnie Ciebie y Oycem y Głową,
A zbawieniem wykrzyka Uſtawę Rządową.
W Tobie Oyców Oyczyzny święte czci popioły,
Y nizli Rycerz Twoich zaciągów y szkoły,

Zwy.