Strona:Na Dzień Trzeci Maia Roku 1792.djvu/4

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Aby obchodząc pamięć dawczey ſzczęścia pory,
Napełniał lud Swiątynie, Bożnice y Zbory;
Widać z huczącą ſpiżą chwieiące ſię mury,
Trapić niewolnych smutek przenioſł ſię ponury,
W kurzach Marsa wynioſłych gmachów wieże giną,
Im daley za nie zwrotną płynie czas godziną:
Kupi ſię lud na liczne dzielony Orszaki,
Rozwiiaiąc ozdobne kunsztow swoich znaki,
Między niemi Chorągiew mieysce trzyma głowy,
Nosząca wieczną pamięć opieki Rządowyi.

Spoyrzyi Łaſkawy Oycze! na gromadne szyki,
Nie otaczaią Twego Tronu niewolniki,
Ale Ci, którym zaszczyt dzieiow, Maia Trzeci,
Za Twą ſprawą Przywiley nadał rownych dzieci,
A spolną w nich Oyczyźnie gotuiąc obronę,
Trwałemi zrobił Polſkie Berło, y Koronę.

Stawaſz KROLU! przed Królem Królow, Tronow Tronem,
Swietnym Polſkich Likurgów opasany gronem,
Gdzie zamiary, co Serce Twe w te progi wiodły,
Przez powinne Ołtarzom dopełniwſzy modły,
Oſiadasz Twoy Maieſtat, obok niego ſtawa
Dzielna w radzie Straż Boku Twoiego y Prawa.

Słychać głos wieść niosący, co ſię dobra tyka,
Wyższego nad przeciwność w Obradach Styrnika:
Ważąc Jego znoszone trudy przez czas długi,
Kilkokrotne w Kraiowych Urzędach wyſługi,
Raczysz KROLU! w nim poznać przez pamiątek tyla
Poważnego cnotami y wiekiem Kamilla: