Strona:Na Dzień Trzeci Maia Roku 1792.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Zwyciezki liſtek Lauru na Twą zerwie Głowę,
Szle Ci przez Poſły wieńce Myrtu y dębowe;
Przez zwalczenie przesądów, przez uprzedzeń zmianę,
Cieſzy Twe serce ciągiem nieſzczęść ſkołatane;
Pragnie, azebyś rany powſzechney Oyczyzny
Złączoną ręką ſtarte uyrzał aż do blizny;
Byś, widząc owoc ſtarań, uczuł naoſtatek,
Ze władaſz ſkładem Twoiey Oyczyzny y dziatek.

Komu całość y szczęście długa dała praca,
Ku Dawcy powodzenia ſłusznie ducha zwraca.
Przyim Boże! z rąk Kapłanow ofiary gorące,
Które w Hymnach ſkładaią zbawionych tyſiące!
Ale na czyſte serce niech niepada wina,
Gdy Cię wielbiąc, niechętnych Oyczyznie przeklina!
Przyday Nam, w dobrym KROLU, do dobrodzieyſtw mnoſtwa,
Długość dni Oyca Oycow, ſierot, y uboſtwa!

Sławiącym święte swoich wybawcow Imiona
Huczcąca ludu pieniom wtoruie Bellona,
Y iakoby krzywd Naſzych, klęſk y zniewag mściwa,
Gdy postronnym zdaie ſię grozić, Nam przygrywa.
W tych okrzykach, na obcych Bożyſzczow zwalinie,
Prowadź Nas Królu! chwały wywodzic Swiątynie,
Gdzie Narod w przewodnictwie Twey Naywyżſzey Głowy
Ma ſkładać na Ołtarzu ſtargane okowy,
A z nich oswobodzony lud, przez wdzięczne uſta,
Nieść modły o naydłuższe dni życia Auguſta;
Gdzie za ſkutek ratunku pokoleń od zguby,
Zawieſi nieśmiertelny Prawodawca śluby,
Gdzie usprawiedliwiaiąc rozróznione chęci,
Idący za przesądem prawdzie błąd poświęci;
Gdzie rządzony obłudą, prywatą zaięty
Do niegodnych zamyſłow budząc w sobie wſtręty,

Ma.