Strona:Molier-Dzieła (tłum. Boy) tom I.djvu/337

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    przysłużyć lepiej niż ktokolwiek. Toż oni bywają u mnie wszyscy co do jednego! Mogą powiedzieć śmiało, że nie zdarzyło mi się wstawać z łóżka, bym nie miał koło siebie z jakiego pół tuzina literatów.
    MAGDUSlA: Doprawdy, wdzięczność nasza nie miałaby wprost równej, gdybyś nam zechciał wyświadczyć tę uprzejmość. Toż niepodobna jest nie mieć tych wszystkich panów w liczbie swych znajomych, jeśli się pragnie należeć do prawdziwego świata! Wszakże nie kto inny, niż oni, dzierży w swych dłoniach szalę publicznego mniemania w tem mieście; wiesz pan dobrze, iż nieraz wystarczy przyjmować u siebie którego z nich, by pozyskać rozgłos wielkiej znawczyni, chociażby się nic więcej nie uczyniło potemu. Ale największy urok przedstawia dla mnie to, że, dzięki tym uduchowionym odwiedzinom, można mieć pierwsze wiadomości o mnóstwie rzeczy, które wiedzieć jest wprost obowiązkiem i które stanowią samą esencję wykwintnego umysłu. Tą drogą, otrzymuje się codzień nowinki z duchowego świata; ma się najświeższą wiadomość o wszystkiem, co się tam zrodziło, wierszem czy prozą. Wie się najdokładniej: „Ten a ten stworzył najpiękniejszy pod słońcem poemacik na taki a taki temat; ta a ta podłożyła słowa do takiej a takiej melodji; ten czy ów napisał madrygał o szczęściu, tamten ułożył stance na niewierność; pan X. napisał wczorajszego wieczora trjolet dla panny Y., która przesłała mu odpowiedź dziś rano koło ósmej; ten autor powziął plan takiego utworu; tamten zabiera się do trzeciej części swego romansu; inny znów oddał właśnie dzieło pod prasę“. To są rzeczy, które nadają człowiekowi znaczenie w towarzystwie; kto tego wszystkiego jest nieświadom, za cały jego rozum i dowcip nie dałabym szeląga.
    KASIA: W istocie, uważam, że to najwyższy szczyt