Strona:Maurycy Mann - Literatura włoska.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rzekłbyś, że mówi: «Bielszaś jest od mleka,
A jak jałówka harda na polanie.
Wianek ci plotę; spójrz na miłośnika,
Dla ciebie chowam ułowioną łanię,
Niedźwiadka, co już z psami się boryka.
Przeraźliwie mię zgnębiło kochanie
I radbym wielce zrobić się pływakiem,
Żeby się znaleźć na wybrzeżu jakiem.

Delfiny ciągną wóz; wóz się kołysze,
A Galateja cuglami je wodzi,
A para zwierząt płynie, równo dysze,
Dokoła pluszczą delfinkowie młodzi.
Tańczą, miotają się wodni urwisze,
Ten ściga samkę, od zmysłów odchodzi,
Zaś piękna nimfa, ze swych druchen gronem,
Naśmiewają się pieśniom nieuczonym.

Akantem była obwiedziona płyta,
Wplecionym w mirtu gałązki i róże.
Ucho, zdało się, śpiew ptaszęcy chwyta
I rozpoznaje nutę w pieśni chórze.
Nigdy się Wulkan nie czuł tak dosyta
Mistrzem; prawda wstyd czyniła naturze.
Gdy czego wzrok tam nie wypatrzył raźniej,
Dopomogła mu władza wyobraźni.

To było miejsce tak miłe Wenerze:
Tu się urodził owy łucznik zdradny,
Co zmienia w człeku wolę i sąd bierze,
Co niebiosami, ziemią, wodą władny,
Oczom i sercom zastawia więcierze.
Słodki na licu, lecz zły, przyczajony,
Młodzieńczyk nagi, ptak ukołczaniony...
(Angelo Ambrogini Poliziano, Le stanze, l’Orfeo e le rime, Torino 1925.)

FRA GIROLAMO SAVONABOLA
(1452—1498)
PRZEPOWIEDNIA XXVI «SOPRA AMOS», d. 13 MARCA 1495/6

...Przywiodę na Italję najgorszy, najniegodziwszy lud. I poniżę pychę książąt, i ukrócę dumę Rzymu. Ten lud, co go przywiodę (mówi Bóg), będzie posiadał świątynie swoje, które zbezcześci sam, bo skoro w nich urządzano stajnie kobiet nierządnych, ja z nich uczynię stajnie wieprzów i koni, bo te mniej mi będą wstrętne. Kiedy nastanie głód, kiedy nadejdą zamieszki, nie dostąpią pokoju z Bogiem, będą chcieli nawrócić się, a nie zdołają, gdyż będą wszyscy odurzeni i obłąkani. Nie dostąpią pokoju z nieprzyjaciółmi, bo ci będą czuli przewagę i powiedzą: «Nie chcemy pokoju, jesteśmy biczem Bożym; wojny ponad głodem, zarazy ponad wojną, jednej części llalji ponad drugą». Będzie krzyk ponad krzykiem, to jest krzyk jednego barbarzyńcy ponad krzykiem drugiego; krzyk od wschodu i zachodu i zewszechstron. Będą wtedy oglądać się za widzeniami proroków, z których się dziś naśmiewają, ale w on czas nie będą ich mieli, zamknięte będą wargi ich, a Bóg zawoła: «Przestańcie prorokować, teraz zacznę działać ja...»
W niedzielę palmową 1495/6 Sauonarola żegnał się z ludem florenckim i zamykał kazanie «Sopra Amos»

PRZEPOWIEDNIĄ XLVIII-MĄ

...Italjo, przystąp bliżej. Żalisz się czynów moich. Co-ć uczyniłem, Italjo? I w czem ci byłem przykry? Bóg wszechmogący przez lat wiele nawoływał cię do pokuty i posyłał ci kaznodziejów, a ty nie chciałaś słuchać, ani zawrócić z krzywej drogi. Od stu lat nawoływano cię, byś się gotowała do tego bicza i do tego sądu: św. Wincenty, św. Bernardyn i inni, — a ty nie zaniechałaś nieprawości. Same grzechy twoje winny były ostrzec cię, że kara nadchodzi, że się zaczęła, że się już gotuje, a ty jeszcze nie chcesz wierzyć, mimo że od tak dawna ci ją przepowiadano... Gotowa jesteś raczej wierzyć djabłu, niż światłu Chrystusa. A jest takich wielu, co wierzą djabłu i słuchają poszeptów djabelskich, i wierzą astrologom. Ty, Rzymie, wierzysz skwapliwie tym, którzy źle mówią o mnie, a jakże ty łatwo wierzysz w złe! Dlaczego równie łatwo nie wierzysz w dobroć moją? Czemu nie myślisz o własnem zbawieniu? Zamykasz uszy, ale o mnie myślisz źle, bo nie wolno w Rzymie mówić dobrze o tym braciszku i brać