Strona:Marian Gawalewicz - Dusze w odlocie.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


wstążki pałeczką kuglarza wydobywane z cudzego kapelusza.
Nie do wiary, że się to wszystko w tej duszy ludzkiej zmieścić może!...
Oni z sobą rozmawiali też z półtorej godziny.
Zaszedłem raz, zastałem Banasiową pode drzwiami; powiedziała mi, że u jej pana jest jakiś drugi pan i że rozmawiają o ważnych rzeczach pewnie, bo się jej wynosić kazali.
— Nikt inny, tylko adwokat — rzekła z tajemniczą miną — może testament układają, albo co. Nie trzeba im przeszkadzać.
Zawróciłem się, nie wchodząc wcale.
W jakie trzy kwadranse, przyszedłem po raz drugi. Baba sie-