Strona:Marian Gawalewicz - Dusze w odlocie.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Dusze w odlocie p.160.jpg



. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

No, patrzcie tylko, jak się ludzie dziwnie w życiu schodzą!... przecież to zupełnie, jak w jakiej powieści.
Gdybym to czytał, możebym nie uwierzył, bo człowiekowi się najczęściej zdaje, że czego sam nie przechodził, nie widział, albo nie doznał, to nie może być całkiem prawdziwem i że życia jest tyle, ile on go w siebie zagarnął, a świata tyle, ile sam zobaczył.
Każdy wedle siebie o innych sądzi; dobry łatwiej wierzy w dobrych, zły podejrzewa złe wszędzie