Strona:Maria Sułkowska - Tristan II.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


XIV.

Właśnie prom wyspy opuszczając brzegi,
Przypływał ku mnie toń prując głębiny
I prządł za sobą płynne, złote ściegi,
Chłopcy rytmicznie przesuwali liny;
Prom niósł wprzęgnięte do małej telegi
Osiołki gniade wiozące jarzyny.
Więc mi się wyspa marzyła szczęśliwa,
Gdzie są pasieki, sady i warzywa.


XV.

Błądzę urwiskiem przez ścieżyny kręte...
Złociste centki pieszczą leśne mroki
I mchów aksamit i głazy zaklęte.
Pod drzew namiotem sen zawisł głęboki...
Takie pogańskie gaje były święte,
Gdzie czczono węże i zielone smoki.
Nagle zawyło... Męstwem serce zbroję
I szukam smoka, lecz znajduję Gioję.


XVI.

Gioja to czarna pomorska wilczyca;
Jak jedwab miękka, mieści się na dłoni;
Prym jej piękności oddała stolica.
Gdy obcych ujrzy albo zaprząg koni,