Strona:Maria Rodziewiczówna - Róże panny Róży.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— siedem gospodarskich budynków, dom mieszkalny i wiatrak. Stadninę rozkradli uchodźcy — dwór i wiatrak spalili kozacy — jakim cudem została ta chałupa, nikt nie rozumie. Marjan rzetelny, urzędowo dopilnował szacunku strat w komisji powiatowej, i kiedym wrócił, wręczył mi dokument na 30 tysięcy rubli. Więc pełen dobrej myśli i zapału do wskrzeszonej ojczyzny, zacząłem odwiedzać polskie instytucje, pewien będąc pomocy. Aliści suma wojennych odszkodowań, przeszedłszy przez parę jeszcze komisyj, została zredukowana do 13 tysięcy, a wreszcie została tylko pamiątką, ile że w pokoju ryskim Polska wspaniałomyślnie darowała biednej Bolszewji straty swych obywateli.
— Ano — trudno — gesty podobne znane są w polskiej historji — postąpiono w tym razie wedle tradycji szlacheckiej co zawsze jest bardzo ciekawe jako charakter narodowy, rządzących obecnie sfer.
— Zwróciłem się tedy do instytucji odbudowy kraju. Boże — ile było pisaniny, podań, protokółów, zeznań świadków — tego nikt nie zliczy — ale wreszcie szczęśliwie dobrnąłem do rezultatu — że odbudowa kraju służy tylko dla chłopów Rusinów, którzy wyemigrowali w 15-ym roku za wojskiem do Rosji — przebyli tam epokę, gdy było co grabić, a wreszcie wrócili stęsknieni za ojczyzną. Ich tedy popalone przez kozaków wsie — trzeba corychlej odbudować, opatrzyć ich w inwentarze, narzędzia, nasiona, odzież i żywność,