Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Cisza leśna.djvu/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


FESTYN W PARKU

Cały ten świat wiosenny, banalnie szalony,
jest jak festyn popularny w parku:
Papiery, konfetti, chorągwie, festony,
zakochane parki.
Jak festyn jest ten świat. Życie otwiera wiosnę.
Kosze szczęścia, kjoski z wróżbami,
tłumy bezmyślnie radosne
które afisz kolorowy zwabia,
służące w sztucznych jedwabiach,
krawcy z kochankami, studenci,
i zachodzące słońce, które się jak reklama
w oczach olśnionych kręci.
Dźwięczy orkiestra w liściach. Biedni starzy ludzie
przechodzą po ścieżkach majowych.
Płyną smutne, zabawne postacie
szare oczy, obojętne głowy.
— Pocóż tu przyszłam? Z ciekawości?
Z mej ławki patrzę na te obce typy,
na niedzielnych gości —
i słucham równie obcego mi szumu
rozpostartej na niebie lipy,
terkotek, gwizdków, trąbek papierowych