Strona:Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Cisza leśna.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


GOŁĄB

Niebo gołębio-siwe, mokre pióra stroszy,
pod wiatr nastawia skrzydła całe w drżących puchach.
Wciął jeszcze dalekiemi piorunami grucha
i burzy się jak gołąb w miłosnej rozkoszy.

Pryska ostatnim deszczem w słońce złotolice,
i już się pyszni tęczą: siedmiobarwnym brzuchem.
Chciałoby spaść na ziemię jak na gołębicę
i otulić jej piękność rozmarzonym puchem.