Strona:Maria Konopnicka - Na normandzkim brzegu.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i spać nie zawoła. Wtedy sabotnik przeciąga się leniwie, podnosi, wstrząsa krótkim dreszczem, jakby od nocnego chłodu, i pozdrowiwszy kobiety, zstępuje gwiżdżąc z cicha.
Tak się odbywają konkury na normandzkim brzegu.
Póki mu ślub nie nada praw szczególnych, »le prétendu« nie przestępuje progu domu dziewczyny, ale odprawia zaloty przy drzwiach jak szeroko otwartych, oświetlonych, i na oczach wszystkich. Wązki stół zastawiający wejście nie jest tu czczą barykadą, ale wyrazem prastarego, uświęconego wiekami obyczaju.
Stąd też konkury odbywają się przeważnie w lecie, na wiosnę, i wczesną jesienią, tak, aby zimowe chłody nie stanęły w kolizyi z wymaganiami etyki i opinii.
Opinia gra w osadzie ogromną rolę i jest nieubłaganą.
Dziewczyna, która wychodzi w niedzielę