Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/98

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nosinosi pod numery czyste koszule, a wracając tą samą drogą, zabiera brudne przy drzwiach porzucone.
Pranie odbywa się w wielkiej kuchni, gdzie na ogromnych trzonach gotuje się strawa w kotłach osobnych dla chrześcijan, osobnych dla żydów, pod odpowiednim każdemu z tych wyznań nadzorem. Zapuszczenie tak zwanej „trefnej” warząchwi w kocioł żydowski, karane jest Ciemną.
W drugim końcu tej kuchni stoją balje, a przy nich — pracze. Mężczyźni bowiem piorą tu wszystką bieliznę i swoją i kobiet, a do roboty tej wybierani są zwykle z pomiędzy aresztantów przybysze ze wsi. Zwyczaj ten datuje się tu od bardzo dawna, a powstał zapewnie z potrzeby uniknięcia okazyi wspólnego przebywania kobiet i mężczyzn w kuchni.
Pranie to pozostawia bardzo wiele do życzenia. Koszula wychodząca z rąk pracza, jest zaledwie przebielona, przetarta z grubszego. Reszta się przymaglowywa i dobrze. Nie wszystkie jednak aresztantki chcą nosić takie wspólne całemu oddziałowi, a niedoprane koszule. Otóż te wykwintnisie dostają z kancelaryi po dwie nowe skarbowe koszule, i same je sobie pod numerem piorą.
Różne metody prania zalecane bywają gospodyniom naszym; ale ta, która się praktykuje w „Serbii,” jest całkiem oryginalna. Do cebrzy-