Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/482

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


niała rzeka pochodu ludzkości, z tego, co dobre, poczęta w ukryciu...
— Żeby się wtajemniczyć w szum drzewa życia, trzeba się z niem zrastać, z tym samolubem lasów, i to jest podstawą powodzenia wszystkich realistów; idealiści, wchodzący z drzewem tem prawie że w niedotkliwy stosunek, zawsze będą większości obcy i mniej zrozumiali, bo sami mniej rozumiejący...
— Świat pieśniowy więcej mówi do mnie, niż wszystkie filozofie, nie wyłączając Joachima Fiore z Kalabryi, z XII w., poetyczniejszej od Platona i Arystotelesa. Ten powiada o sobie, że pił ze złotego kielicha wiedzy, podanego mu przez anioła filozofii, która od wieku do wieku, wijąc się przez przestrzenie myśli, w ostatnich czasach wysnuła Schelinga, i naszego Zygmunta... Ale są rzeczy zakryte, o których nie można śpiewać, nie odkrywając ich...
— Anielstwo, czy dyabelstwo sztuki może nas nastroić do pogodnych tonów. Cóż po tem, kiedy, składając pióro, brzydzimy się sami sobą i wymawiamy, czemu nie jesteśmy takimi, jakimi Jesteśmy... Czemu? A to temu, że prawdziwa boleść — to nasza najprawdziwsza własność, której się na profanacyę nie naraża. Zachowaj ją, zachowaj, ukryj i po zgonie nawet nie masz potrzeby mówić o niej, bo ona świecić na tobie będzie — tak doradza duch dobry... Bądź spokojny, nieporuszony, niezakłócony wobec świata żadną