Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/357

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co zostało, to stosunek z Weberem i z Dreznem. Weber Marschnera nieustannie do Drezna przyzywał. Czuł on słabnące siły i chciał drogiemu sobie teatrowi przygotować godnego następcę. Ale Marschner opierał się długo. W Peszcie więc jeszcze powstały te dziwnej świeżości kościelne symfonie i mottety, w których syn tokarza powrócił do prostoty swych pierwszych pieśni i ballad żytawskich. Tu także powstała i „Lukrecya”, którą Gdańsk przed innemi scenami wystawił. Opera ta ukończoną była właściwie już w Dreznie, dokąd Marschner na owe nalegania Webera przybył wreszcie, ale gdzie — zrażony stosunkami biurokratycznymi, jakie w teatrze panowały, — osiedlić się nie chciał.
Na Lipsk i Hanower, na lata od 1828 do 1833, przypada najważnieszy okres twórczości Marschnera. Powstały wtedy kapitalne jego dzieła: „Wampir,” wystawiony w Londynie jeszcze przed ukazaniem sie na niemieckich scenach, „Templaryusz i Żydówka,” oraz „Hans Heiling.” Giną przy nich i poprzednie opery Marschnera, i późniejsze także. W nich znalazł swój najdobitniejszy wyraz okres romantyzmu w muzyce niemieckiej; one też jedne przetrwały na niemieckich scenach, dotąd entuzyastycznie przyjmowane i z ulubionym „Frejszycem” chodzące w parze.
Bezstronny słuchacz przyznać wszakże musi, że po Wagnerze Marschner wydaje się naiwnym