Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/348

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


VI.
.............

Niski, w dwa siwe woły zaprzężony wóz, stanął przed cmentarzem w Hall. Cmentarz w Hall w górach położony jest i ma nad sobą latem cień smukłej wieżycy drewnianego kościółka i paruwiekowej ogromnej lipy, w której brzęk pszczół i świegot wróbli nigdy nie umilka.
Zimą zaś ma cmentarz ten nad sobą ciężkie śnieżne chmury i jęki wichrów latających od szczytu Alp styryjskich.
Ale wóz przybywał z siedzib ludzkich wyżej jeszcze, niż cmentarz w Hall, położonych, i wiózł chłopską trumnę. Wyścielało go nieco krótkiej, złotobrunatnej, sierpem rzniętej słomy, na której rozwiązanym snopie, bezpośrednio pod trumną leżała nowa deska. Za wozem przyszło parę kobiet, kilku mężczyzn i dwoje czy troje dzieci.
Ceremonja odbyła się prędko. Dół od rana był gotów, ksiądz w komży wyszedł, na świadectwo fiskusa prawem, na orszak pogrzebowy lewem rzucił okiem i za kropidłem zaraz się obejrzał. Trzymał je już z boku dziad kośeielny, a zanim ksiądz trumnę pokropił, dziad zdą-