Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/345

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ironję i bardzo głośno mówią do myśli człowieka zwłaszcza, że honory te kładą się tu z całą dobrodusznością, z całem poczuciem koniecznego wyróżnienia posiadacza browaru od pierwszego lepszego hołysza. Szczególniej słówko: „Doctor,” „Profesor”, pod taką pustą położoną czaszką, robi hamletowskie wrażenie.
O myśli, gdzie jest warsztat twój i twoja przędza!


V.
..........

Cmentarz św. Sebastyana w Salcburgu dawno już jest dla zmarłych zamknięty; dla żywych za to stanowi bardzo interesującą wycieczkę.
Z małej, wąskiej i niezwykle ruchliwej uliczki wchodzisz do otwartego cały dzień kościoła, mijasz kruchtę i stajesz na paru kamiennych stopniach, wprost obwiedzionego arkadami i nakrytego najczystszym błękitem czworoboku. Czworobok ten cały jest najeżony krzyżami. Jestto twierdza śmierci.
Ale czas poczynił w twierdzy tej znaczne już wyłomy.