Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/339

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


też drobna jest, choć szczątki wielkiego umysłu i serca zamyka.
Hamerling zawsze byt wątły, a przez ostatnie lata wysechł tak, że go jako wiązkę myrry do grobu złożono.
Ta wątłość fizyczna, ta nikłość cielesna, ta subtelność i ascetyczna przejrzystość poety, w mocnem stała przeciwieństwie do silnych kreacyi jego z pierwszej doby twórczości; sam on przeciwieństwo to czuł, i siebie to zapewne miał na myśli, pisząc drobny poemacik „Correggio”.
W „Homunculusie” dopiero silnie się odbiła fizyczna niemoc poety. Ta nieproporcyonalność porywów i sił bohatera; to marnienie wszystkiego, czego się w sferze czynu tknie, ta ironja odwróconych przyczyn i skutków, pobudzeń i zwątleń, ta niewymierność liryzmu, eposu i dramatyczności w samem dziele, wszystko to płynie z jednego źródła: z rozstrojonych nerwów chorego człowieka. Siły, jędrności, równowagi tak samo brak dziełu temu, jak ich brak poecie.
Na mogile Hamerlinga kwitnie jedna bardzo blada róża. I ona wygląda, jak chora. W wytlonej piersi poety nie znalazła ani jednego płomyka, którymby listki swoje umalować mogła i zamknąć go w kielichu swoim. Jest tak wątła, że przelotny motyl pochyla ją swym ciężarem.
Kiedy tu ludzie przyjdą, aby kwiat ten zdmuchnąć, a pomnik postawić, z serca poety proch już tylko będzie.