Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/325

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z kaplic i z naw kościelnych jasełka idą na strychy, między uszkodzone rupiecie, albo też do muzeów i skarbców.
Niekiedy ich figurki wracają na rynek sztuki w zmienionej postaci.
Tak czterem pastuszkom ze żłobka św. Szczepana dodaje Olivar odpowiednie akcesorya i puszcza w świat, jako „Stagione,” Cztery pory roku. Tak je nabywa patrycyusz genueński, Samengo i po najdłuższem życiu zapisuje one „Stagione,” rodzonemu miastu właśnie w chwili, kiedy wielka artystyczna spuścizna po księżnie Galliera dała zawiązek do bogatych już dzisiaj zbiorów sztuki, których pierwsza wystawa dała mi poznać sławny żłobek Maragliana.
Antonio Maragliano złożył jasełka swoje z trzydziestu figur w oliwnem drzewie ciętych, polichromowanych i rozstawił je na przestrzeni trzech metrów, lub nieco więcej, wzdłuż, a wszerz około metrów półtora.
Całość przedstawia kawał wzgórza o łagodnym stoku i kilku falistych załamach, a ma dwa plany: bliższy dla rzeczy ziemskich i dalszy dla rzeczy niebieskich, podobny w tem do owych wieloplanowych rzeźb rzymskich z czasu Antoninów, kiedy to pozwalano dłutu wkraczać w dziedzinę malarostwa z niezbyt wielkim dla sztuki pożytkiem.
Moment akcyi uchwycony śmiało i silnie, nadaje całej kompozycyi coś zwartego, coś jedno-