Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/238

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


List ogłoszono bardzo grubym drukiem w Cittadino, drobniejszym w Corriere, jeszcze drobniejszym w Caffaro, a maczkiem w Secolo XIX, opatrując go w wykrzykniki i znaki zapytania, lub aprobaty, na przeróżny, stosownie do barwy dziennika, sposób. Zatarg milczący trwał, a takie są najuporczywsze. Dopiero kiedy królowa do katedry weszła i błogosławiącego ją monsignora ucałowała w rękę, rzeczy zmieniły się tak dalece, iż Secolo pierwszy, a za nim inne głośno oburzyły się na mistrza ceremonji za to, iż na obiedzie dworskim dano monsignorowi jakieś poślednie miejsce, i bardzo ostro przypomniały, że przy takich okazjach arcybiskupi brali zwykle krzesła zaraz po książętach i senatorach a nigdy niżej.
Tymczasem bąknął ktoś, że Watykan niezbyt jest zachwycony temi uprzejmościami nowego dostojnika dla domu Sabaudzkiego. To dodało soli potrawie. Natychmiast z najliberalniejszych trybun opinji rozległy się pochwały monsignora Reggio; natychmiast przypomniano dawną niezależność polityczną katedry genueńskiej i owego to kardynała — dożę Pawła Fregoso, z którym sam Pius II-gi nie zawsze dawał sobie radę.
Znów tedy ukazały się z Rzymu zapewnienia dziennikarskie, iż monsignor postąpił tak właśnie, jak gdyby przewidział wskazania Watykanu w tej sprawie, i ani na jotę inaczej; że właściwie zrobił to tylko, czego sobie w Watykanie życzono;