Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/192

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tore d’incendio Bieberstein - Fois.” Dlaczego „Fois,” nie było jakoś sposobu dobadać się bliżej, gdyż baron cały utonął w opisie doskonałości swojej misternej maszynki. Mniemam wszakże, iż może to być zarówno nazwa jeszcze jednej ojczyzny barona, jako też jeszcze jednego obywatelstwa z wyboru.
Ponieważ „Ostrzegacz” ów, krótko „Bibersztejn” zwany, o którym w ostatnich czasach dużo mówiły gazety (i nasze nawet), właśnie w dniu owym miał być eksponowany i eksperymentowany w obec publiczności, zdawało się prawdopodobnem, że to on właśnie tłumy te do galeryi elektrodynamicznej ściąga.
Nie był to wszakże „Bibersztejn,” tylko jakaś umiejąca iść za hasłem dnia firma, która obok elektrycznych fortepianów i elektrycznych skrzypiec, wystawiła elektrycznego „Amico Fritza.”
„Cavalleria” jest to cała kupa płaskich, drewnianych, nagich manekinów na takich że koniach, z widocznemi spojeniami stawów i kości tak jeźdźca, jak i rumaka.
„Amico Fritz,” przeciwnie, jest to rycerz w pełnym rynsztunku, dość do Don Quichota podobny, z wąsiskami nadnaturalnej wielkości, dziwnie melancholicznie opuszczonemi na pierś mężną, aż do nieugiętych kolan! Gdy za naciśnięciem guzika motor zostanie w ruch wprawionym, fortepian gra Mascagniego, a drewniana hołota bez siodeł rusza galopa na swoich jasnokości-