Strona:Marcel Proust - Wpsc06 - Uwięziona 01.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się wydatniej odżywiał (z czego schudł i co odżywiło zwłaszcza jego zmory). Jeden z lekarzy, mający pasję sprzeciwiania się i droczenia, kiedy go Bergotte wezwał osobno i kiedy, aby go nie urazić, przedstawiał mu jako własne poglądy to co mu poradzili inni, lekarz-sprzyka, myśląc że Bergotte stara się uzyskać zaordynowanie czegoś na co ma ochotę, zabraniał mu tego natychmiast, często na zasadzie doraźnych argumentów sporządzonych tak szybko, że wobec faktycznych objekcyj Bergotte’a lekarz-sprzyka musiał w jednem i tem samem zdaniu przeczyć samemu sobie; ale, na podstawie nowych racyj, potwierdzał zakaz. Bergotte wracał wówczas do jednego z poprzednich lekarzy, człowieka mającego ambicje intelektualne, zwłaszcza wobec jednego z mistrzów pióra; toteż jeśli Bergotte podsuwał: „Ale-bo zdaje mi się, że pan doktór mówił — dawniej, oczywiście — że to może spowodować przekrwienie nerek i mózgu...“. lekarz uśmiechał się sprytnie, podnosił palec i powiadał: „Powiedziałem używać, ale nie nadużywać. Rzecz prosta, iż wszelkie lekarstwo, jeżeli się przesadza, staje się obosieczną bronią“.
Jest w naszym organizmie instynkt tego co nam jest zbawienne, tak jak w sercu jest instynkt obowiązków moralnych, których żadna sankcja doktora medycyny lub teologji nie zastąpi. Wiemy, że zimne kąpiele nam szkodzą, a lubimy je; zawsze znajdziemy lekarza który je nam zaleci, co nie