Strona:Mali mężczyźni.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nowa zabawka wydawała się coraz bardziéj zajmującą.
„U Azyi.“
W całéj klasie doznano powtórnego wrażenia, gdy Salusia, pokazawszy się w nowym stroju, szepnęła do Adasia: „To przewyborna zabawka!“
Starą Azyę bardzo to wszystko bawiło, i roześmiała się wesoło, gdy dziewczynka wpadła do pokoju w czépku przekrzywionym na bakier i z koszyczkiem w ręce, trzepoczącym przykrywką, jak by kastanietami.
Moja pani, ciocia Ludka, żąda tych oto rzeczy: i muszę je dostać,“ rzekła Stokrotka z powagą.
„Pokaż kochanko, co tam napisane. Dwa funty mięsa, kartofle, groch, jabłka, chléb i masło. Mięsa jeszcze nie przyniesiono: jak je dostawią, to ci przyszlę na górę, a reszta jest tu, pod ręką.“
Zapakowała wiec Azya jeden kartofel, jedno jabłko, trochę grochu, po kawałku masła i ciasta, i zaleciła Salusi, żeby się pilnowała, bo chłopiec od rzeźnika umié czasami figle płatać.
„Któż to jest?“ spytała Stokrotka, w nadziei że to będzie Adaś.
„Zobaczysz,“ odrzekła zwięźle Azya; Salusia zaś odeszła, śpiewając sobie:

[1]„Mabel, grzeczna dziewczyna,
Mabel, dziewczynka mała,
Miała butelkę wina,
I smaczne ciastka miała.“


„Teraz włóż do spiżarni to wszystko, prócz jabłka,“ rzekła pani Ludwika, skoro kucharka wróciła do domu.“

Pod środkową półką w kuchence, stała szafka;

  1. Wiersze przekładu panny Maryi Kamińskiéj.