Strona:Mali mężczyźni.djvu/318

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


mierzyć Andzi nowy fartuszek. — Dawszy wejść spokojnie, rzucili się potém ku niéj, żądając historyi, na mocy swego prawa. Ta zasadzka bardzo zabawiła panią Bhaer, i przystała od razu na spełnienie prośb, gdyż dźwięk ich wesołych głosów tak mile dochodził przez sień, że pragnęła zapomniéć wśród nich, smutnych myśli o Małgosi.
„Czy jestem pierwszą myszką jaką schwytaliście, chytre kotki?“ zapytała, gdy grono rozpromienionych słuchaczy posadziwszy ją na fotelu, częstowało przysmakami.
Podczas kiedy jéj opowiadali historyę Silasa, tarła sobie rozpaczliwie czoło, niemając nic na pogotowiu.
„O czémże mam opowiadać?“ spytała. „O chłopcach,“ była ogólna odpowiedź.
„O chłopcach którzy sobie urządzają zabawę jaką,“ dodała Stokrotka.
„I którzy mają coś dobrego do jedzenia,“ nadmienił Nadziany.
„Przypomnieliście mi historyę napisaną przed laty przez jednę zacną staruszkę. Bardzo ją lubiłam, i mam nadzieję że się wam także spodoba, bo jest w niéj mowa o chłopcach, i o czemś dobrém do jedzenia.“
„Jaki ma tytuł?“ zapytał Adaś?“
„Podejrzéwany chłopiec.“
Alfred oderwał oczy od kasztanów które nakałał, a pani Ludwika uśmiechnęła się, odgadując jego myśli.
„W jedném zaciszném miasteczku, miss Katarzyna utrzymywała szkołę dla chłopców, prowadząc ją na poczciwy, staroświecki sposób. Sześciu uczni było stałych, a czterech czy pięciu przychodnich. Z pomiędzy pierwszych, jeden nazywał się Ludwik. Nie był-to zły chłopiec, tylko trochę nieśmiały i czasami kłam-