Strona:Mali mężczyźni.djvu/308

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się, bez niczyjéj pomocy, i odbiérał zapłatę z takiém zadowoleniem, że te brudne nieraz pieniądze, otoczone były w jego oczach aureolą.
„Mam teraz po dollarze na osobę, i chciałbym je zawieść Mamie, na dowód żem usłuchał ojca.“
Pojechał więc do matki, która przyjęła jego zarobek, jako skarb wielkiéj wartości, i byłaby go zachowała nietkniętym, — ale ją Adaś uprosił, żeby kupiła jaką użyteczną rzecz dla siebie i dla dziewczynek, powierzonych jego pieczy.
Chociaż chwilami zapominał o swéj odpowiedzialności, chęć dopomagania zawsze w nim tkwiła, wzmagając się z latami. Podżegany celem swym i nadziejami, ten dziesięcioletni chłopczyk dzielnie wziął się do życia, i wszedł w posiadanie dziedzictwa, jakiém były: pamięć rozumnego i czułego ojca, oraz uczciwe imię.





Rozdział dwudziesty.
Wkoło kominka.

Gdy nastał mroźny październik, a z nim i długie wieczory, wszyscy z przyjemnością gromadzili się wkoło kominka, aby się bawić w gry, czytać, lub układać plany na zimę. Ale ulubioną rozrywką było opowiadanie historyi, i państwo Bhaer musieli mieć zawsze jaką zajmującą, na pogotowiu. Gdy się ich zapasy czasem wyczerpały, chłopcy usiłowali wystarczać sobie sami, ale im się nie zawsze wiodło. Przez niejaki czas ogarnął ich szał bawienia się w duchy: cała rzecz polegała na tém, żeby zgasić światło i ogień na kominie; poczém siedząc po ciemku, opowiadać jak