Strona:Mali mężczyźni.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„Jakże myślisz, czy z tych szuflad będzie dobre schowanie na ptasie jaja, kamienie, skorupy i mchy?“
„Doskonałe, ale pewnie zarówno jak Page, nie pozwoli mi pani zbiérać tych rzeczy, prawda?“ zawołał Dan siadając, żeby się lepiéj przyjrzéć staroświeckiemu sprzętowi.
„Przeciwnie, lubię takie zbiory. W każdym razie dałabym ci te szuflady, bo zawsze szanuję dziecinne skarby i sądzę, że się powinno miéć na nie wzgląd. Zrobimy układ mój Danie, i mam nadzieję, że go wiernie dotrzymasz: jest tu dwanaście obszernych szuflad, po jednéj na każdy miesiąc; jeżeli na to zasłużysz pełnieniem obowiązków, zostaną twoją własnością. Wierzę w skuteczność nagród, zwłaszcza dla młodzieży, bo chociaż z początku może pełnimy dobro tylko dla nagrody, jeżeli jest sprawiedliwie wymierzaną, uczy nas miłować je, dla niego samego.
„Czy pani lubi nagrody?“ zapytał Dan ciekawie.
„Bardzo, i dotychczas nie umiem obchodzić się bez nich; ale moją nagrodą nie są szuflady, podarki, wakacye — lecz dobre postępowanie i szczęście naszych wychowanków — i pracuję na nią tak samo, jak tobie radzę pracować na tę szafę. Gdy będziesz robił nawet to, czego nie lubisz, i o ile zdołasz najlepiéj, wówczas zdobędziesz dwie nagrody: szafkę któréj pragniesz, i zadowolenie z chętnie spełnionego obowiązku. — Rozumiész mię?“
„Rozumiem.“
„Wszyscy ludzie potrzebują tych drobnych pomocy. Będziesz się więc starał odrabiać lekcye, pełnić wszelkie powinności, zgodnie żyć z kolegami i dobrze pożytkować dni świąteczne? Jak mi przyniesiesz dobre sprawozdanie, lub gdy sama spostrzegę twe usiłowania — bo mam na to bystre oko — wówczas dostaniesz