Strona:Mali mężczyźni.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czując że musi coś odpowiedziéć tym uprzejmym osóbkom.
„To najmilsze miejsce w świecie! prawda Adasiu?“ rzekła Stokrotka, we wszystkiém uważając widocznie braciszka za najwyższą powagę.
„Zdaje mi się że Grenlandya jest ciekawsza, bo tam są lodniki i cielęta morskie. Ale ja także lubię Plumfield, bardzo tu przyjemnie mieszkać,“ odparł Adaś którego zajmowała wówczas książka o Grenlandji. Chciał w niéj pokazać i objaśnić Alfredowi ryciny, lecz nadeszła służąca, i wskazując głową na drzwi od bawialnego pokoju, rzekła:
„Dobrze stoi twoja sprawa, kawalerze, — zostaniesz.“
„Jak mię to cieszy! chodźmy do cioci Ludki,“ powiedziała Stokrotka i wzięła Alfreda za rękę z tak opiekuńczą minką, że od razu było mu jak w domu.
Adaś oddawał się znowu ulubionéj książce, podczas gdy siostrzyczka prowadziła nowego przybysza do jednego z tylnych pokoi, gdzie ogromnéj tuszy mężczyzna swawolił z dwoma chłopczykami na sofie, a szczupła dama kończyła właśnie list, który znać było, że odczytuje powtórnie.
„Przyprowadziłam go cioci!“ zawołała Stokrotka.
„Więc to mój nowy chłopiec? miło mi cię widziéć i mam nadzieję że ci się spodoba u nas“, rzekła pani Bhaer przyciągając go do siebie, i delikatnie odgarnęła mu z czoła włosy, z tak macierzyńskim wyrazem twarzy, iż od razu pozyskała sieroce serduszko Alfreda.
Nie była ona wcale piękną, ale zachowała w ożywionéj twarzy i w ruchach coś tak komicznie dziecinnego, że ją to czyniło niezmiernie naturalną,