Strona:Mali Robinsonowie.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   23   —

mi jego stosunków z Niemcami, chciał uciekać.
Nie udało mu się tym razem. Ciężka dłoń żandarma przytrzymała go i uprowadziła z domu.
— Jakież to okropne! — mówiły dzieci — żyć pod jednym dachem ze szpiegiem, jak to dobrze, że go stąd zabierają.
— A co zrobią z nim mateczko? — zapytała litościwa Małgosia — czy powróci on jeszcze do kraju?
— O, nie, — odpowiedziała matka — szpiega los jest zwykle bardzo smutny, wieszają go, jako zdrajcę...
— Ach! zawołała Małgosia — a cóż stanie się z jego dziećmi?
— Dzieci jego będą żebrały — odezwał się Maurycy — niczego im nie pozostawił, nawet i dobrego imienia... A żebrać będą u tych, których ich ojciec zdradzał!..
Słuchając tej rozmowy, matka obojga zadumała się boleśnie.