Strona:Mali Robinsonowie.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   12   —

boleść, że Małgosia szlochać pocichu zaczęła.
Za nieszczęśliwymi jechał jeszcze jeden Niemiec a obok niego wolno postępował jakiś człowiek.
Ujrzawszy go Maurycy o mało że nie wykrzyknął z podziwu. Byłto Józef pełniący tu rolę szpiega.
— Aha! toś ty taki, jak myślałem! — wyszeptał chłopak, widzisz, Małgosiu, żem odgadł...
Nie zdążyła mu na to odpowiedzieć, gdyż duża biała kula zleciała na jeźdźców, wywołując straszliwy popłoch.
Była to Minetka, która chcąc dobiedz do dzieci, zeskakiwała z drzewa na drzewo, ale nie mogąc utrzymać równowagi spadła na jednego z ułanów i podrapała konia pazurami.
Przerażony rumak rzucił się do ucieczki, za nim uciekali z krzykiem i po-