Strona:Mali Robinsonowie.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   11   —

mi, ugłaskały i upieściły czule mądre i przebiegłe zwierzątko.
Maurycy pamiętając o tem, że przyłożywszy ucho do ziemi można słyszeć jadących, a niespokojny o to, że Niemcy mogą ich tu napastować, położył się na ziemi i wsłuchawszy się pilnie, usłyszał najwyraźniej tentent i zrozumiał, że jacyś jeźdźcy zbliżają się do miejsca ich odpoczynku.
Wdrapali się na drzewo i obserwowali zdala jadącą kawalerję niemiecką.
Smutny widok przedstawił się ich oczom.
Dwóch żołdaków niemieckich jechało na koniach, prowadząc poza sobą ze skrępowanemi rękami jeńców.
Byli to mężczyzna i kobieta w straszliwie poszarpanem ubraniu, wynędzniali i zrozpaczeni. Z oczu kobiety płynęły łzy a oblicze jej wyrażało taką bezbrzeż-