Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Czasy łaskawsze, czy krwawsze
Napłyną na nas — będziemy
Wierni Ci wszędzie i zawsze!

A jakoś na Jasnej-Górze
Błękitnym płaszczem świeciła
Nad garścią obrońców w górze,
I wraże kule gasiła,
Tak jako na Jasnej-Górze —

Dziś zaświeć i krwawe trudy
Płaszczem opieki osłaniaj,
Pokrzepiaj łask swoich cudy,
Podszepty piekła odganiaj,
Nam nad krwawemi świeć trudy!

Błogosław braci cierpiących,
Z domów po nocach skradzionych,
W niemieckich piekłach mdlejących,
W śniegi Sybiru rzuconych,
Błogosław braci cierpiących!

Błogosław braci tułaczy
Stęsknionych pośród obczyzny,
Co się nie dając rozpaczy
Bojują w sprawie ojczyzny —
Błogosław braci tułaczy!