Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie pierwsza ci to
Na tę obfitą
Polską naszą ojczyznę,
Szarańcza sroga,
Spadła ćma wroga,
Pustosząc łany żyzne.

Nie pierwsze ci to
Na kark nam wbito
Twarde przemocy pęta!
Lata niedoli,
Wrażej swawoli,
Mnogie kraj ten pamięta.

Wszak, w klęsk nawale,
Kto wytrwał stale
Przy Marji znamieniu —
Wiele ich było,
Przed wrogów siłą
Nie upadł w pohańbieniu.

Wtedyśmy padli,
Gdyśmy pobladli
Sercem przed liczbą wroga;