Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Życzenia

Myśl z „Hellady“ Shelleya.

SHELLEY
Would I were a winged cloud

Of a tempest swift and loud
I

Gdybym ja był obłokiem lotnym,
pary morskiej duchem wilgotnym,
i gdyby poprzez błękitne sfery
niosły mnie własne pióra i stery —
o, nie leciałbym tam, gdzie poranny wiew,
napełniając żagle okrętów i mew,
będzie ze mnie girlandy świetliste snuć,
i przemieni mnie w chatę, w gołębia i łódź,
ani leciałbym tam, gdzie słońca żar,
sprawiający pożogę obłocznych chmar,
we włosy nasypie mi iskier tysiące,
a każda iskra jak małe słońce;
o, nie igrałbym z wiatrem, i świtem, i zmierzchem,
po szczytach drzew nie cwałowałbym wierzchem,
nie rozwijałbym się pod stopami księżyca,
ani zamglonym patrzałbym okiem
w jeziorne odbicie własnego lica,
gdybym był obłokiem...