Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/226

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

uwolnienia włościan, ale pamięć poczciwą zostawił na ziemi, a w niebo uniósł zasługę chrześcianina. Nietylko na placu bitwy trzeba Czarnieckich!
...Nic mi nie donosisz o kraju, z którego wracasz (z Galicyi) a przecież to kraj Radklifów, Dumasów. Dramat tameczny ledwie za dwa wieki będzie cały wypowiedzianym. Zbliżamy się do okropnéj rocznicy tylu mordów. Daj Boże! aby sroższe jeszcze zbrodnie nie zatarły ich pamięci. Chciałbym głosem gromu zagrzmieć w uszy naszéj szlachty; lecz ona ma oczy, a nie widzi; uszy, a nie słyszy. Kiedy jedna ślepota u ludu, druga u młodzieży niedowarzonéj, trzecia u właścicieli wiosek, nie ma słońca, któreby taką noc rozjaśniło! Jak dobrze, że w takiéj chwili nie ma Jaksów, boby i niemi weselić się było zbrodnią. Szczęśliwe czasy! gdzie największą u nas szkaradą był wiersz głupi.“
Jak przewidującemi były uwagi Morawskiego o uwłaszczeniu włościan, niepotrzebuję powiadać; sprawa ta w ówczas rozstrzygnięta, niebyłaby się rozstrzygła w sposób gwałcący prawo własności jak to dzisiaj widzimy.