Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

powrocie świętéj rodziny, zebranych w ziemi świętéj, i przez ojców kościoła zachowanych w ich pismach, piękne bardzo poema dałoby się ułożyć, choć trudniejsze od wszelkich innych poematów, z powodu obrazowania nieco oryentalnego, prostoty ewangelicznéj stylu, a przecież koniecznéj poezyi. Lecz ksiądz Hołowiński wszystko wziął na warsztat co tylko znalazł w tych księgach; nie umiał zrobić artystycznego wyboru, nie miał uczucia piękności estetycznéj. Kto chce święte dzieciątko wziąść za bohatera poematu, powinien wszystkie brudy przywiązane do człowieczeństwa odrzucić, a wszędzie bóstwem jego przebijać, i w przeczuciach i w skąpych bardzo wyrazach i w drobnych jeszcze czynach. Dzieciątku świętemu naiwność tylko ludzką, dziecięcą, zostawić należy z człowieczeństwa. Autor zaś wystawia Matkę Najświętszą piorącą pieluchy brudne i z tych brudnych kropel spadających na ziemię, wytryskujące rośliny balsamiczne. Nie ma przytém najmniejszéj poezyi słowa, jak w przekładzie Szekspira; gdzie niegdzie szczęśliwy wiersz lub obraz, lecz w ogóle jest to najrozwleklejsza gadanina w krocie przystrojona rymów. Jeden tylko obraz oryginalny i po-