Strona:Lucjan Rydel - Pan Twardowski.djvu/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Okropne jakieś zaklęcie…
Zbladł, Klecha, trzęsie się, kurczy
I karleje wciąż po trochu,
Dwa łokcie, łokieć — w momencie
Mały był, jak ziarnko grochu…
U nóg Twardowskiego w prochu
Cicho jąka coś i bąka;
Całe ciało zokrąglało
I pokryła je obsłonka
W prążki, w centki, w dziwne znaki;
Obie nogi i ramiona
Wpadły w kałdun, szyja wkląka
W grzbiet — a nóżek mu ośmioro
Długich i cienkich, jak haki,
Wyrosło… Zmiana skończona:
Klecha postać miał pająka!
Żył Mistrz z tą biedną potworą,
Opiekując się nią tkliwie;
Klecha-pająk nitkę przędzie
I uwieszon na przędziwie
Panu towarzyszy wszędzie.