Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale z pierwszym świtem życie
Tajemnicze w lesie gaśnie,
Sarna, słowik, elf się kryją,
W drzewach milczą stare baśnie....





Samotność.

Powiedz, czemu od nas stronisz,
Uchodząc gdzieś w góry?
Co cię tak namiętnie ciągnie
Tam w ów las ponury?

Wieczór — towarzystwo miłe;
Przecie w ciemnym lesie
Musisz sam na sam się nudzić —
Tak to zdaje mnie się!...

Żal mi cię; bo co ci powiem,
Tego nie zrozumiesz,
A chociażbyś i uwierzyć
Chciał, pojąć nie umiesz.

Większe niż tu towarzystwo
W lesie na mnie czeka,
Jest tam gości zawsze mnóstwo
Z bliska i z daleka.