Strona:Listy o Adamie Mickiewiczu.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


«Cavaignac utracił chwilę najwyższą jaką miała Francya postawienia się na czele Europy, w któréj wszystkie ludy poddawały się pod jéj kierunek spontaneicznie, poruszone piorunem sprawiedliwości. Cavaignac poświęcił Francyą bohaterską, siostrę Polski, Francyi mieszczańskiéj i Cezara, ja to powiedziałem Kamieńskiemu i Chodźce...» i znowu wieszcz wracał do Polski i do miłości nieprzyjaciół.
— «Oczywiście żeśmy powinni byli wziąść udział w wojnie włoskiéj...»
— Ale! nie wszyscy których pan Adam kochał byli tego przekonania... Intencyą moję mistrz słowa odkrył i przestał mówić; odpowiedź była drażliwą dla konsekwentności problemu postawionego przed chwilą; myślał i wybuchnął:
— «Klasztory są wielką rzeczą, bardzo wielką, ale narodom trzeba walczyć i żadnéj sposobności do walki nie pomijać; uderzając wszakże mieczem... trzeba kochać, mieć męztwo i godność kawalerów arabskich, połączoną z chrześciańskiego rycerza dobrocią. Ojciec kiedy uderza dziecko, to więcéj od niego cierpi, a jeżeli wytrąconego miecza zabraknie w dłoni, trzeba mieć w duszy ten miecz, który wszystko zwycięża».
Chrześcianizm narodowy Adama cały się w tych słowach tłomaczy; on nie stawiał się w miejscu Kościoła, którego missyą pokój świata, nie ogłaszał się doskonałością skończoną, jaka w samym tylko Bogu i jego Kościele się znajduje, ale dążył do doskonałości po drogach boju ze wszystkiemi nędzami życia, broniąc sztandaru wolności włoskiéj i sprawiedliwości, jaka zdawała się wiać przez chwilę w 1848 r. Adam wracał naród do jego początków,