Strona:Listy o Adamie Mickiewiczu.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


łom skrzydlatym i taką z nimi trzymał komitywę, że czy na polach Elizejskich, czy w lasku Bulońskim, czy gdzie bądź się pokazał, hurmem leciały za nim, spadały mu na ramiona, zaglądały w oczy, tak właśnie jak to ojciec opisał w ustępie o Maćku Dobrzyńskim. Typy litewskie: Biergiel, prawdziwy klucznik z Pana Tadeusza, Białopiotrowicz sędzia, Korylski i drudzy i drudzy ciągnęli za mistrzem; był i żydek krawiec pratryota Kraitler i cała trupa aktorów, którym nie potrzebował rozdawać rol, bo już go w tém natura i ojczyzna wyręczyły. Sierakowskiego i Kniaziewicza jenerałów miał przed sobą, żył z nimi, przyjaźnił się; Małachowskiego jenerała, ów magazyn wiadomości, jak się o nim w liście do mnie pisanym Lelewel wyraził. W takiéj atmosferze i obok przyjaciela jak Bohdan Zaleski mógł znosić łatwiéj ciężar wygnania; gdyby dzisiejszych czasów dożył, poczułby dopiero co to pustynia i tęsknoty nadmogilne... Przedwieczny oszczędził mu téj nędzy.
Ale wracając do Korylskiego, jednego razu zdybałem się z nim w lasku Bulońskim, siedział pod drzewem patrząc w górę po gałęziach.
— «Spłoszyłeś mi ptaki, które tu ze mną żyją.»
— «Jakto żyją?»
— «A tak, bo mnie znają i wiedzą że im zawsze coś przyniosę, temu tak mało potrzeba, dobre stworzenia, ale mają swoje wady jak i ludzie, wróble są lubieżne i żarłoki, ale jak nasze chłopy odważne i będzie ci się bił i zażre się tak, że aż wielkiéj choroby z alteracyi dostaje. Sikora ma przewrotny charakter i podstępem wróbli odjada, a czyni to w ten sposób, że wydaje pewien świst, którego zwykle używa jako sygnału na ostrzeżenie ptaków