Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 03.djvu/82

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

wielkiego księcia, wprost do Borysa, z poleceniem, aby oddał pakiet do rąk własnych Mikołaja. Pisali wszyscy w domu. Rodzice, rodzeństwo, Sonia, nauczyciele i nauczycielki, nawet i rządca tak przez hrabiego ulubiony.





VII.

W dniu 12 listopada, armja Kotuzowa, obozująca w okolicach Ołomuńca, przygotowywała się do wielkiego przeglądu, przy którym mieli być obecni obaj monarchowie: car i cesarz austrjacki. Gwardja, która właśnie nadeszła, rozłożyła się na noc taborem o jakie piętnaście wiorst od Ołomuńca, aby wystąpić nazajutrz o dziesiątej rano w miejscu, gdzie miał się odbyć przegląd.
Mikołaj Rostow dostał w tym samym dniu bilecik od Borysa. Donosił mu tenże, że pułk Izmaiłowski zatrzymuje się o kilka wiorst, i że on, Borys, czeka tam na niego, aby mu wręczyć list i pakiet z pieniędzmi. Potrzeba było Mikołajowi gwałtownie tego zasiłku w brzęczącej monecie. Po kampanji, podczas pobytu w Ołomuńcu, był on wystawiony na pokusy wszelkiego rodzaju, jakie tylko można sobie było wyobrazić, dzięki markietanom i markietankom pułkowym, doskonale we wszystko zaopatrzonym, a jeszcze bardziej dzięki żydkom austrjackim, którzy roili się setkami w obozie i po kwaterach oficerskich. W pułku Pawłogrodzkim bankietowano bez końca i miary. Każdy, kogo odznaczono czemkolwiek,