Strona:Lew Tołstoj - Wojna i pokój 03.djvu/143

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

żyje cesarz!“ — Rozkaz dzienny mieścił w sobie odezwę Napoleona, w tych słowach:
„Żołnierze!“
„Mamy przed sobą armję rosyjską, która chciałaby pomścić na nas porażkę armji austrjackiej pod Ulmem. Są to te same oddziały, które pobiliście już raz pod Hollabrünn, i które odtąd ścigaliście aż tutaj“.
„Zajmujemy stanowiska potężne, i w chwili kiedy oni pomaszerują, aby zajść mi od prawego skrzydła, odsłonią swój cały bok. Żołnierze! ja sam poprowadzę w bój wasze bataljony! Będę trzymał się zdaleka od ognia, jeżeli ze zwykłą u was odwagą nieustraszoną, potraficie wnieść od razu popłoch i zamięszanie w szeregi nieprzyjacielskie. Jeżeliby jednak miało się chwiać bodaj przez chwilę zwycięstwo, zobaczylibyście waszego Cesarza narażającego się na najwyższe niebezpieczeństwo, idącego śmiało naprzód wśród gradu kul! Musimy bowiem zwyciężyć w tym dniu, szczególniej, gdzie idzie o honor piechoty francuzkiej, a ten honor obchodzi całą Francją“.
„Niech mi się nikt nie waży łamać i opuszczać szeregów, pod pozorem unoszenia rannych z pola bitwy. Każdy powinien być tą myślą przenikniony do głębi, że trzeba koniecznie pobić tych angielskich najemników, którzy za pieniądze Wielkiej Brytanji, pałają tak straszną nienawiścią do naszego narodu!“
„Tem zwycięstwem zakończymy kampanję obecną. Będziemy mogli odpocząć po trudach, na leżach zimowych, gdzie połączą się z nami nowozaciężne szeregi,