Strona:Leo Belmont - Zbrodniarze.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   15   —

Głowa mi kołuje, lecz czytam uparcie,
Pragnąc dojść do prawdy jądra.
(Książka djabelnie mądra!)
Wreszcie na przedostatniej, tysiąc ósmej karcie
Mrok się rozsnuwa,
Prawda się wysuwa,
Wychodzim z syllogizmów matni...
Na stronicy ostatniej
Stwierdzono uczenie
I niezaprzeczenie,
Że A jest A i A znaczy...
To jest to, com wiedział bez tłomaczy!...


Bajka ideowa.

Oto bajka: poważny w niej sens odnajdziecie...
....................
Władykę barbarzyńców pouczał misjonarz,
Że miłość jest ideą najpiękniejszą w świecie:
„Gdy się o tem przekonasz,
Może cudów dokonasz
I zaszczepisz ideę tę ziemi narodom,
Wsiom i grodom.“
Uwierzył dziki władca: modli się i pości,
Hołduje miłości,
Nową wiarę przyjmuje wraz z całym narodem...
Potem zbiera hufce zbrojne,
By miłość głosić innym narodom — przez wojnę...
Idą — kapłan szedł przodem.