Strona:Leo Belmont - Zbrodniarze.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   16   —

Wstąpili w obcą ziemię: tu dziesięć tysięcy
Mieszkało ludu; ani mniej ni więcej...
Ci pogańskie okrutne miłowali bogi.
Stoczono bój złowrogi...
Siedem tysięcy krwawe położyło kości,
Reszta przyjęła — religję miłości!...


ŻYCZENIE.

A gdy do grobu znijdę już,
Nie kładźcie kwiatów na mogile...
Bo szkoda laurów, szkoda róż,
Aby w cmentarnym gniły pyle...

Kto jadem opił się dowoli,
Kto spotkał chłód śród ciężkich prób, —
Tego, gdy zaśnie, nie zaboli,
Że go utulił nagi grób...

Tym, co wam, żywi, służą wiernie,
Którym co dnia niesiecie jad,
Co krwawią stopy swe o ciernie —
Złóżcie zebrany dla mnie kwiat...

Zbyteczny kwiat miłości płochej
Tym, co przestaną dla was żyć —
Od was, co zawsze jeno prochy
Umiecie kochać, płakać, czcić!