Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.




Rozdział V.
Przerwana gonitwa za marzeniem.

Jednak ku wieczorowi król nie wytrzymał...
Po wieczerzy, którą spożył na tarasie W ersalskiego Zamku w towarzystwie faworyty pani de Châteauroux i pani de Chevreuse — przechadzał się długo nerwowym krokiem śród drzew pomarańczowych i wspaniałych palm, rozpościerających liście z olbrzymich donic. Nagle przystanął przed panią de Chevreuse i spytał krótko:
„Kto ona była?“
Pani de Chevreuse oczekiwała tego pytania:
„To była pani d’Étioles, która dawno marzy o udzieleniu jej prawa zobaczenia króla zbliska... i zdobywa je mądrością przypadków,“ odparła z uśmiechem.
Pani de Châteauroux miała lęk w już łzawiących się oczach.
„D’Étioles... d’Étioles,“ mruczał król. „Słyszałem to nazwisko. Ale zdaje się, blask jego przygasł dawno. Kto ją rodzi?“
„Jest to córka liweranta armji, pana Poisson...“
Król skrzywił się. Pani Châteauroux wtrąciła:
„Nie! niższego urzędnika zarządu wojskowego, skazanego na powieszenie za oszustwa, który ukrywa się zagranicą.“
„Fuj!“ rzekł król.

35