Strona:Leo Belmont - Kukuryku czy kikeriki.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   27   —

myślność, zwycięzko drwiącą z zawziętości szczurów.
Nie mogę przy tej sposobności nie zatrzymać się na chwilę na charakterystyce metody gryzienia szczurzego Jeżeli wziąść pod uwagę, że ocalały przed zagładą tylko słowa, nie posiadające żadnej istotnej wartości, w rodzaju: „i“ „ale,“ „jednakże,“ „nie,“ „dosyć,“ wyrazy same przez się nic nie mówiące, jak np. „ciszej,“ „ostrożnie,“ „wyrzucić,“ — słowem kawałeczki, nie posiadające żadnego sensu; jeżeli rozważyć, że tylko takie kawałeczki oszczędzone zostały łaskawie i mogłyby się pojawić w druku dla zaspokojenia ciekawości potomnych, to wypadnie przypuścić, że szczurami musiały rządzić wyższe względy. Nie mogła się bowiem zdobyć na taki wandalizm zwyczajna złośliwość, z natury bardziej pusta i mniej rozważna, która przeto choćby przypadkiem pozostawiłaby tu i owdzie coś ważniejszego, ograniczając wtedy rozmiar szkód tak miłych sercu powszednich psotników.
Nie działała tu również i właściwa szczurom dyspepsja, która nakazuje im gryźć i szarpać w rozdrażnieniu wszystko to, co tchnie wesołością, żartem, dowcipem, jak gdyby nie było nic bardziej przerażającego na świecie w oczach szczurów, chorujących na dyspepsję, jak humor; w takim razie bowiem powinnoby uniknąć zniszczenia poważne studjum indyjskiego kronikarza. Nie! ten wandalizm nie może być wynikiem ani wesołej psotności, ani posępnej dyspepsyi. Sprawia on wrażenie jakiegoś głębokiego namysłu, jakiejś wielogodzinnej rozwagi; — tak doskonale wybrane zostały dla podziurawienia wszystkie ważniejsze sło-