Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   27   —

wszystko, co pisali przeciw ludowi wybranemu w „Musze“.
86. A i za to, co bywało w „Gońcu“.
87. I w „Kurjerze Porannym“ i w „Warszawskiej“ gazecie.
88. I w „Dniu“ i w „Warszawskim“.
89. I w „Gazecie za dwa grosze“.
90. A walka trwała dni czterdzieście i nocy czterdzieście.
91. I na niebie pojawił się sam Pan i walczył wraz z Izraelem.
92. A nie doszedłszy do urn, bowiem nie mieli legitymacji, padło na polu dwadzieścia tysięcy Moabitów i trzydzieści tysięcy Ammonitów.
93. Trzynaście, co szli głosować za Baalem, ulękło się klątwy onego samego, iż był rzekł: „Zbrodniarze są, co kupują coś od żydów“, a byli w trosce i kłopocie, gdzie kupić, gdyż wokół były tylko sklepy żydowskie, a sami mieli inszą robotę i musieli kupić, żeby przedać lub pożyć.
94. Zaś czternaście zestrachało się, że Cień jest literatem a nie politykiem.
95. A tak 27000 cofnęło się, bo nie wiedziało, na czyj ołtarz złożyć ofiarę.
96. I wytłukł ich Pan kamieniami przy urnach wyborczych. I rozproszył. A reszta sama siebie wytłukla.
97. A Izrael walczył cały! Szedł we trzysta tysięcy. A za nim szedł hufiec aniołów. Siedemset tysięcy.
98. I we sto tysięcy złożyli kartki, ja ko jeden mąż.
99. I wybrani są Prywes i Manas Ryba i Dawidson (a resztę imion patrz w kro-