Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/177

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


patrzało nań spokojnie z wszystkich róż.
Leżał i śpiewał. A siostrzyczek pienia
płakały męża, który przebrzmiał już.