Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak święty kielich jest dom ubogiego,
kędy się wieczność na pokarm przemienia,
a gdy nastaje wieczór, pośród cienia
cicho powraca do siebie — i z drżenia
echem zamyka się w siebie samego.
Jak święty kielich jest dom ubogiego.

Dom ubogiego jest jak dziecka dłoń.
Nie bierze tego, po co starszy sięga;
chrząszcza, bo taka barwna na nim pręga,
kamyk, po którym szła potoku wstęga,
szmer piasku, muszlę, która dźwięk wylęga;
dłoń, niby wagi wiszącej potęga,
która najlżejsze drgnienia poruszenia
w długie wahanie swoich szal przemienia.
Dom ubogiego jest jak dziecka dłoń.

I jest jak ziemia ubogiego dom:
przyszłych kryształów drobny złom,
to jasny, to znów ciemny okruch cienki,
ubogi tak jak ciepłe ubóstwo stajenki, —
a są wieczory, kiedy wszystkiem jest,
z niego wychodzi każdej gwiazdy gest.