Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chcę go wysławiać. Jak na wojska czele
huf rogów idzie, kroczyć, krzyczeć chcę
Jak morze huczeć będzie krew w mem ciele,
słowo me będzie słodkie i aniele,
lecz nie jak wino, które w żyłach wre.

A zaś w milczące wczesne noce letnie,
gdy pod me łoże niewielu chce przyjść,
pragnę rozkwitać ja w harfy i fletnie
cicho, jak owe na północy kwietnie,
co późne, trwożne — pieszczą każdy liść.

Albowiem głos mój rosnął na dwie strony
i stał się wonią i krzykiem się stał:
jeden chce tego, który oddalony,
drugi samotni mej błogosławionej
twarzą, aniołem, szczęściem stać się miał.