Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Uczyń mnie stróżem Twoich dali
i tym, co głazy podsłuchuje,
niech się me oko rozfaluje,
na Twoich mórz samotnej fali;
i daj mi wzdłuż rzecznego biegu
od krzyku po dwu stronach brzegu
daleko wgłąb iść w dźwięków noc.
Poślij mnie w przestrzeń, w Twój kraj pusty,
przez który idzie wielkich wichrów moc,
kędy klasztory wielkie niby chusty
stoją wokoło nieprzeżytych żyć.
Tam wśród pielgrzymów chciałbym być,
żadnym już fałszem złej zasłony
od ich postaci nie dzielony,
za jakim ślepcem w obce strony
iść drogą, której nie zna nikt.